<< Czerwiec 2018 >> 
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
      1  2
  4  5  6  9
111213
18192022
2526272930 

Codzienne rozważania (Marek Hawryluk, Paulina Pawlak, Renata Chyży)

Poniedziałek 25 czerwca

„Jezus powiedział do swoich uczniów: "Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni. Bo takim sądem, jakim sądzicie, i was osądzą; i taką miarą, jaką wy mierzycie, wam odmierzą.”

Jezus mówi najprościej o najbardziej złożonych sprawach w relacjach międzyludzkich. Problem sądzenia jest stary, ale każdy przechodzi przez niego w swoich warunkach i z ludźmi, z którymi przyszło mu żyć. Co Jezus proponuje? Jego propozycja idzie w poprzek naszym oczekiwaniom, bo po grzechu pierworodnym mamy tę „zdolność” do jedynie słusznej oceny i wyroku na bliźnim jaka nam się wydaje. Lubujemy się w osądach, bo mamy poczucie panowania nad rzeczywistością wokół nas. Ale czy na pewno? Czy przy osądzaniu bliźniego widzę w nim samego Jezusa? Czy raczej widzę doznane krzywdy, które wertuje w sobie jak najciekawszą książkę na świecie, a po tym odpowiadam tym samym z nawiązką? Na tę chorobę serca jest tylko jedno lekarstwo: częsta spowiedź i oskarżanie siebie przed Panem, aby doznać cudu usprawiedliwienia, odpuszczenia win, bo sami jesteśmy winni najbardziej przedziwnego sądu w historii świata, jaki wykonano na Jezusie. Na szczęście ten sąd nad Jezusem okazał się dla nas zbawienny, bo przez Jego uniżenie, my jesteśmy podniesieni do godności synów i córek Boga. A zatem prawdą jest, że „co z serca wychodzi, do serca wraca”, a więc siejmy dobre słowa wokół siebie, starajmy się dostrzec w bliźnich dobre cechy, zdolności, które złożył w ich sam Bóg Ojciec i okazujemy im wdzięczność za drobne uczynki, bo każdy dobry czyn ma swoją wagę miłości. Duchu Święty, wypalaj w nas chęć osądzania bliźnich, żeby tylko słuchać tego, co sam Bóg mówi o tej osobie, którą najlepiej zna od wewnątrz, a my mamy ją pokochać w Panu!


Sobota 23 czerwca

"Nie martwcie się więc o jutro, bo jutrzejszy dzień sam o siebie martwić się będzie."


Te słowa wydobywają głębię wartości każdego dnia, najmniejszego momentu, pokazuje, że Pan mówi nam, byśmy żyli na 100 % TERAZ. Zbyt często poświęcamy za dużo czasu na martwienie się o to, by dobrze wyglądać, by dobrze wypaść, by być kimś w oczach świata, a przez to wszystko gubimy gdzieś po drodze życie tu i teraz. Nie pozwólmy, by nieustanna troska o przyszłość doprowadziła do momentu, w którym jako staruszkowie leżymy na łożu śmierci i zamiast ze spełnieniem patrzeć wstecz, stwierdzamy, że nie żyjemy już od dawna... Spróbujmy smakować każdą chwilę dzisiejszego dnia, każda jest dziełem Boga, jest pełna Jego chwały i obecności. Popatrzmy bez pośpiechu głęboko w oczy ukochanej osoby, zadziwmy się zielenią wokół, słońcem, pozwólmy sobie odpłynąć wraz z ulubioną piosenką i wirujmy w tańcu, tak po prostu. Doceńmy to, że możemy wypić popołudniową kawę z przyjaciółką - bo jest. Wejdźmy w świat zabawy naszego dziecka - i uczmy się od niego. Uwielbiajmy Boga w każdym czasie i nie czekajmy na wielkie wydarzenia, na "lepsze warunki", na lepszy czas, bo nasze życie trwa właśnie teraz, w tym miejscu gdzie się znajdujemy. Nie pozwólmy, by przepłynęło obok nas. Panie, wypełnij nas Twoim Świętym Duchem, by każdy poranek budził w nas dziękczynienie i zachętę do działania, do czerpania z życia pełnymi garściami, do szczęścia i dzielenia się nim z ludźmi wokół. Pomóż nam być Twoim światłem. W tym pięknym dniu, bądź uwielbiony Panie. 


Piątek 22 czerwca

"Gromadźcie sobie skarby w niebie, gdzie ani mól, ani rdza nie niszczą i gdzie złodzieje nie włamują się i nie kradną."

Z pewnością każdego z nas dotyka czasem jakieś zwątpienie, zagubienie, "spadek" duchowej siły czy chęci do modlitwy. Zwłaszcza, gdy znajdujemy się na życiowym zakręcie - gdzie ciężko nam utrzymać ster, a mety jeszcze nie widać. I często wtedy wołamy, prosimy, modlimy się... i nawet jeśli nadzieja nie gaśnie, to zdarzają się momenty zastanawiania się, czy nie lepiej żyć chwilą, dążyć do tego co przyjemne tu i teraz, pójść drogą łatwiejszą, na skróty. Tylko, że... ta ziemska droga kończy się dla nas również tutaj. Dlatego Pan przypomina nam dzisiaj, byśmy mimo trudów dbali przede wszystkim o to, co stanowi skarb największy - o nasze zbawienie. Byśmy zatroszczyli się o to, by nasze serce mogło razem ze zgromadzonym skarbem trafić do nieba, by nie zostało pogrzebane wraz z całym naszym dorobkiem; drogim autem, najnowocześniejszym w okolicy domem, markowymi butami, z naszą twarzą na okładce pierwszych stron gazet o modzie. Każda chwila z oddaniem poświęcona Bogu owocuje, bardziej niż zdajemy sobie z tego sprawę. Mimo zmęczenia, mimo zniechęcenia, znużenia - walczmy! "Bądźmy mocni w Panu siłą Jgo potęgi. Obleczmy pełną zbroję Bożą, byśmy mogli się ostać wobec podstępnych zakusów diabła". Bóg jest, już ma przygotowane najcenniejsze Królestwo dla nas, w którym On sam zabezpieczy nas i skarby naszych serc. Oprócz Boga - nic więcej nam nie potrzeba. Bądźmy Mu wierni, jak On nam jest wierny. 


Czwartek 21 czerwca

"Wy zatem tak się módlcie: Ojcze nasz, który jesteś w niebie, niech się święci Twoje imię!"


We wzorze modlitwy, jaką wskazuje nam Jezus, pierwsze zdanie jest pełne uwielbienia dla Pana - nadaje sens całej reszcie, jest czymś najistotniejszym to, by we wszystkim wielbić Boga. Ogromną moc ma modlitwa uwielbienia. Jak mówi nam dziś Pismo Święte - Bóg zna nasze potrzeby zanim Mu o nich powiemy, wie co kiedy nam dać, co będzie dla nas dobre, co konieczne, co zbędne. Zastanówmy się dzisiaj, czy my sami w modlitwie nie jesteśmy zbyt gadatliwi? Czy nie skupiamy się przede wszystkim na tym, co my mamy Bogu do powiedzenia, nie dając Mu (i sobie) czasu i przestrzeni w sercu na to, by usłyszeć Pana? Życie zaczyna się przemieniać, kiedy człowiek postawi w nim Boga na pierwszym miejscu, kiedy naszym priorytetem staje się wielbienie Pana i szukanie Jego woli. Pójście za Nim wypełnia pokojem, zabiera troskę o "chleb powszedni", uczy uwalniającego przebaczenia, daje siłę, by odpierać pokusy, strzeże od złego. Trwanie w Bożej obecności pomaga czynić niebo już tutaj. Jesteś już w pracy, za biurkiem, na budowie? Wygrzewasz się właśnie w czerwcowym słońcu? A może właśnie gotujesz dla swojej gromadki? Zamknij choć na chwilkę oczy i poczuj, że Pan tu teraz jest i uwielbiaj Go właśnie w tej chwili swojego życia. Za każdy dzień - dzięki Ci Panie. 


Środa 20 czerwca

"Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu."


Oprócz szczerości i pokory tak ważnych w modlitwie, istotne jest przede wszystkim spotkanie z Panem. "Ty zaś, gdy chcesz się modlić, wejdź do swej izdebki, zamknij drzwi i módl się do Ojca twego, który jest w ukryciu." W tym naszym zabieganym świecie niełatwo jest w każdym dniu wygospodarować czas na spotkanie z Panem sam na sam. Jednak "niełatwo" nie znaczy niemożliwe, tak naprawdę wystarczy chęć i dobre zorganizowanie planu dnia, wyznaczenie czasu wyłącznie dla Boga, choć kilku minut. Kiedy rano wstając z łóżka oddajemy rozpoczynający się dzień w ręce Boga, życie smakuje inaczej, pełniej. Zanim zaśniemy dziękujmy za nie, chwalmy Boga za każdą chwilę, która jest tak często niedocenianym darem. Przez natłok spraw, obowiązków, sprawowaną nad kimś opiekę, nie każdy z nas może pozwolić sobie na codzienną obecność na Eucharystii, adorację. Wielu z nas dobrze zna tęsknotę za tym, ale jednocześnie wie, że Pan akurat w tym czasie każe kochać Go w drugim, potrzebującym człowieku. Możemy natomiast, niezależnie od tego gdzie przebywamy, kierować swoje myśli ku Bogu. To, jakiej słuchamy muzyki, jakie filmy oglądamy, jakie czytamy książki - generalnie rzecz biorąc - to jaką "strawą" duchową się karmimy, ma wpływ na nasze myśli. Ważne jest, byśmy szukali Boga wszędzie, we wszytkim. Jeśli tylko w naszym sercu będzie to pragnienie, Bóg będzie w naszym życiu obecny, nawet w tym naszym pędzie, ogromie obowiązków: przy zlewie pełnym naczyń, pomiędzy bawiącymi się z nami w klockach dziećmi, na budowie wśród nie raz niebezpiecznych obowiązków, przy łóżku chorej córki. Wszędzie. Pan pragnie, byśmy żyli w Nim, bo jak mówi Bóg w ewangelii wg Jana: "Kto trwa we Mnie, a ja w nim, ten przynosi owoc obfity". Prośmy o tę łaskę - gorącego, niegasnącego pragnienia Boga w każdej chwili naszego życia. 


Wtorek 19 czerwca

"On sprawia, że słońce Jego wschodzi nad złymi i nad dobrymi, i On zsyła deszcz na sprawiedliwych i niesprawiedliwych."


W oczach Boga wszyscy jesteśmy tak samo ważni. Wielokrotnie zdarza nam się oceniać czyjeś postępowanie, może wydaje nam się, że żyjemy lepiej niż inni, bo popełniamy - w naszym mniemaniu - lżejsze grzechy, mniej błędów. "Nie tak widzi człowiek, jak widzi Bóg"... Pan zna nasze serca, dokładniej widzi miarę grzechu - i tego ciężkiego, szczerze odżałowanego i tego lekkiego, podsycanego pychą i nadawaniem mu małości. Uważajmy, byśmy nie wpadli w tą pułapkę oceniania, bo ktoś, kto w naszych oczach wypada miernie, może być bliżej zbawienia niż my. Tylko Bóg może nas sądzić - On jedyny widzi kto jest dobry, kto zły, kto sprawiedliwy, kto niesprawiedliwy. Tak, jak deszcz pada na wszystkich tak samo, tak samo my mamy wszystkich kochać - jako naszych braci i siostry. Zamiast ranić, podsycać zło, mamy za zadanie zsyłać na innych "deszcz" naszej uprzejmości, wyrozumiałości, mamy kochać. Nasze słońce, światło wiary, nadziei i miłości, jakie Bóg wkłada w nasze serca, ma świecić również dla innych. Panie, błogosław nam, byśmy w ten dzień potrafili nieść Twoje światło innym: w życzliwym geście, szczerym uśmiechu, może pocieszeniu i dobrym słowie. Niech dla Twojej chwały, przez nas ten świat dzisiaj staje się lepszy. 


Poniedziałek 18 czerwca

"A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu (...)"

Czytając, czy słysząc te słowa, być może budzi się w nas jakiś bunt, niezrozumienie - dlaczego mamy nie stawiać oporu dla zła? Patrząc na te słowa i przekładając je na naukę Chrystusa, jaką daje nam poprzez swoje życie, poprzez Jego przykład, możemy dostrzec coś zgoła innego. Przeanalizujmy zachowania Jezusa wobec zdradzającego ucznia, wobec kobiety, która cudzołożyła, wobec nieuczciwego celnika, i spróbujmy przełożyć te sytuacje na nasze codzienne sprawy i problemy. Postawa Jezusa często różni się od tej, jaką my przybieramy, mimo, że jest ona dla nas najlepszym wzorem, choć niełatwym. O ile więcej dobra byłoby w naszym życiu, gdybyśmy przed podjęciem decyzji zastanawiali się: co w takiej sytuacji zrobiłby Jezus? Ile zła moglibyśmy uniknąć zadając sobie takie pytanie w sytuacji, gdy mamy ochotę wyciągnąć pięść, pójść za pokusą nieczystości, sięgnąć po alkohol jako ucieczkę od problemów? Zatem - słowa Jezusa, by nie stawiać oporu złemu odnoszą się do tego, żeby zło zwyciężać dobrem, dać ujście temu, co rani, co niewłaściwe, co wnosi w nasze i innych życie szkodę - pozwolić temu odejść. To bardzo trudne zadanie, ale to, jaką postawę przyjmiemy w momencie, gdy ktoś obok nas wybiera zło, decyduje o tym, czy pomożemy się mu rozprzestrzenić. Zło, agresja jest jak iskra, mogąca wywołać pożar, który wszystko strawi tak, że z relacji, z małżeństwa, z pracy mogą pozostać tylko zgliszcza. Potrzeba wiele siły i mądrości, by nie stać się suchym podłożem, podatnym na czyjeś uszczypliwości, zniewagi, zadawany ból. Prośmy Boga o tę siłę i mądrość, byśmy potrafili mocą miłości i łagodności nie tylko "ucinać" drogę złu, ale też obdarzać tą miłością ludzi, którzy nas krzywdzą, bardzo często właśnie przez uczucie, że są niekochani. Panie, wypełnij nas potrzebnymi łaskami, byśmy stawali się podobnymi do Ciebie. 


Niedziela 17 czerwca

 

„Królestwo Boże…jest jak ziarnko gorczycy…”

 

Niewiele może przemienić się w całe mnóstwo, małe może stać się wielkim. Te słowa dodawały otuchy Apostołom i uczniom Jezusa, a i dziś wlewają nadzieję i moc, by nie ustawać i nie zniechęcać się pierwszymi porażkami, czy niewielkimi sukcesami w budowaniu Chrystusowego królestwa. Ty też pomyśl dziś o ziarnku gorczycy, które rośnie i o swoich na dziś planach, zajęciach, spotkaniach. Mogą się przemienić w wielkie dzieła, nawet jeśli wciąż wyglądają mizernie. Człowiek jest taki, jakie jego myśli. Tę prawdę znajdujemy już w Starym Testamencie, a dokładnie w Księdze Przysłów, gdzie autor uświadamia nam jakim jest człowiek - bo „co myśli w swoim sercu, takim jest” (Prz 23,7).”Człowiek jest tym, o czym myśli przez cały dzień”( R.W.Emerson ). To tylko potwierdza mądrość zawartą w Biblii. Jak myślisz, taki będziesz. Możesz zapoczątkować wielkie dzieło. Powiedz „Tak” Jezusowi i daj się poprowadzić. Już w swoich myślach bądź otwarty, a Pan cię poprowadzi. Dziś nie wiesz jaki jest Jego plan względem ciebie. Za jakiś czas spojrzysz z perspektywy i powiesz…ziarnko gorczycy, które zostało zasiane w moim sercu przyniosło wielkie owoce. Zacznij swoje myśli kierować ku Najwyższemu, daj się prowadzić i być narzędziem w rękach Boga. Zastanów się dziś czy wydajesz owoce dobrych czynów? Co robisz, by Boże Królestwo rozrastało się wokół ciebie i w tobie? Czy chętnie z wiarą i zaufaniem podejmujesz dobre czyny ze względu na Pana? Jezu, mój Panie i Mistrzu, pozwól mi siać dobro wokół siebie, by rozszerzać Twoje Królestwo. Napełnij mnie swoją łaską, bym wszystko czynił z Tobą i dla Ciebie. Umocnij moją wolę, zmieniaj moje myślenie. Amen.


Sobota 16 czerwca

 

„Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie”

 

Jedną z pokus naszego języka jest pokusa składania obietnic. Czy zdarzyło ci się obiecać coś a później o tym zapomnieć, lub po prostu nie wywiązać się z obietnicy z różnych powodów? Kolejna groźna pokusa związana z naszym językiem to „drobne kłamstewka”, do których zdarza się nam uciekać…„wiesz, nie było mnie w domu kiedy akurat dzwoniłeś z prośbą o pomoc” lub „nie słyszałem twojego telefonu”, itp. Zwracajmy uwagę na to, czy zawsze jesteśmy prości i szczerzy, czy czasem tu lub tam nie mówimy półprawdy, czy sami też nie stosujemy małych manipulacji, zniekształcając prawdziwy obraz jakiejś sytuacji i komplikując przez to nasze relacje z bliźnimi. Jeśli będziemy prości, szczerzy i bezpośredni jak dzieci, znajdziemy się „na częstotliwości fal” Pana Boga. Wtedy wejdziemy w relację osobistą z Nim, a w konsekwencji rozświetlimy atmosferę w naszych środowiskach i będziemy błogosławieni, to znaczy doświadczymy szczęścia Jego bliskości. Czasem lepiej jest powiedzieć mniej, ale bardziej treściwie, konkretnie, bez owijania w bawełnę, bez łatwych obietnic, drobnych kłamstewek. Niech twoje słowo coś znaczy. Niech ludzie wiedzą, że jak ty coś powiesz, to tak jest, że jeśli komuś coś obiecujesz, to nie rzucasz słów na wiatr, bo słowo jest dla ciebie zbyt ważne. Niech to co mówisz znajduje odzwierciedlenie w tym co robisz, a robisz oczywiście to, co uważasz za słuszne. Ile warte są twoje słowa? Co wyrażają? Przypomnij sobie, co ostatnio obiecałeś komuś z rodziny, że zrobisz, a potem zapomniałeś lub rozmyśliłeś się. Wytłumacz tej osobie sytuację – dlaczego nie dotrzymałeś słowa. Jeśli sprawa jest nadal aktualna, zrób jak obiecałeś. Panie naucz mnie żyć tak jak Ty tego pragniesz. Duchu Święty przyjdź do mojej codzienności, naucz mnie mądrego porozumiewania się z innymi.


Piątek 15 czerwca

„Szukam o Panie Twojego oblicza…”

Kto szuka Boga, temu Bóg błogosławi. „Dopóki żył Zachariasz, który go uczył bojaźni Bożej, szukał on Pana, a jak długo szukał Pana, Bóg mu szczęścił.”(2 Krn 26,5). Wezwanie do szukania Boga nie dotyczy tylko pielgrzymek do świątyni, lecz odnosi się do nieustannej służby Bogu we własnym życiu. Szukającymi Boga są ludzie, którzy Go chwalą i żyją w zgodzie z Jego przykazaniami. Jakie są środki szukania Boga? Pierwszym i podstawowym środkiem jest modlitwa. Również nawrócenie jest szukaniem Boga. Unikanie fałszywych bogów jest szukaniem jedynego, prawdziwego Boga. Pielgrzymka do sanktuarium jest spotkaniem z Bogiem. Czytanie i rozważanie Pisma Świętego jest także szukaniem Boga. Czynienie dobra, miłość do Boga jest również Jego szukaniem. To nieustanne szukanie Pana powoduje pewne otwarcie się na Jego łaskę. Pragnienie, by rzeczywiście poznać Boga, a zatem, by zobaczyć Jego oblicze nosi w sobie każdy człowiek. Żywimy być może nieświadomie to pragnienie, by po prostu zobaczyć, kim On dla nas jest. Ważne jest, byśmy szli za Chrystusem nie tylko w momencie, kiedy jesteśmy w potrzebie i kiedy znajdujemy na to czas między naszymi codziennymi zajęciami, ale w całym naszym życiu. Cała nasza egzystencja musi być nastawiona na spotkanie z Jezusem Chrystusem, na miłość do Niego.” Kto zobaczył Mnie, zobaczył i Ojca”. Boga należy szukać w Jego dziełach, roślinach zwierzętach w ludziach, którzy prawdziwie w Niego wierzą. Dlatego święci mimo swoich braków potrafili pociągnąć wiele osób do Boga, bo osoby mające z nimi kontakt odczuwały przez nie bliskość Najwyższego. W jaki sposób szukasz Boga? Czy tęsknisz za Jego bliskością?


Czwartek 14 czerwca

 

„Pogódź się ze swoim przeciwnikiem szybko…”

Jezus zachęca nas do pojednania, przebaczenia, pogodzenia się z kimś, kto być może nas skrzywdził. Jak to zrobić? Co oznacza przebaczyć, kiedy serce jeszcze krwawi, kiedy rany są jeszcze świeże? Przebaczyć to przestać patrzeć w przeszłość, rozpamiętywać doznane krzywdy, to przestać patrzeć na swoje życie tylko przez pryzmat tej rzeczywistości, która nas zraniła. Ale przebaczyć nie jest łatwo. Do przebaczenia trzeba dojrzeć. A to wymaga czasu. Często osoby, które noszą w swoim sercu ranę, która się nie zabliźniła nie znajdują w sobie na tyle siły, by przebaczyć. Przebaczyć nie oznacza zapomnieć, ale też nie możemy być niewolnikami naszych zranień. Przebaczam, czyli nie będę dochodzić sprawiedliwości za wszelką cenę, chociaż krzywdziciel powinien ponieść konsekwencje swego czynu i za niego zadośćuczynić. Przebaczenie jest decyzją woli, bardzo oczyszczającą. Wstępem do przebaczenia jest już zaniechanie zemsty. Obawiasz się, ze przebaczysz teraz i po raz kolejny, a on/ona znowu to zrobi? Rzeczywiście trudno jest pojednać się z osobą, która nie szanuje naszego gestu przebaczenia. Nie można tego wiązać z naiwnością. Żona, która wciąż doświadcza przemocy ze strony męża, nie powinna po raz kolejny dawać mu szansy na agresję i niszczenie rodziny. Przebaczenie to jedno, a pozwolenie na dalsze krzywdy, to drugie. – „Przebaczam ci twoje zachowanie, ale się na nie godzę i jeśli to się będzie powtarzało, podejmę kroki, aby się bronić”. „Przebaczam i czekam - zawsze możesz wrócić i zmienić życie, ale nie pozwolę się krzywdzić”. Masz prawo mieć ograniczone zaufanie do kogoś, kto cię zawiódł. Masz też prawo do unikania sytuacji, w których mogłoby się to powtórzyć. Kiedy przebaczamy, wycofujemy się z pomszczenia zła złem, natomiast robimy miejsce Bogu, aby Ten zadbał o sprawiedliwość. Panie pomóż mi przebaczyć moim nieprzyjaciołom. Jezu Tobie ufam, Ty bądź sędzią, Tobie oddaję wszystkie zranienia, aby żyć w wolności.

Środa 13 czerwca

 

„Pan moim dziedzictwem i przeznaczeniem, to On mój los zabezpiecza…”

 

Te słowa, jeśli w nie uwierzymy i zaczniemy nimi żyć, dają niezwykły pokój serca. Nasze życie pełne jest lęków i obaw. Są one często racjonalne i uzasadnione, ale nie dodają nam energii, wręcz przeciwnie sprowadzają nas w stan rozdrażnienia, niepokoju. Zastanawiamy się, czy damy radę wychować dzieci, czy kolejna ciąża nie rozbije naszej także finansowej stabilności, czy będziemy mieć pracę, zdrowie? Wtedy w nasze życie wchodzą słowa Psalmu, które pokazują, że nie jesteśmy sami, że jest Pan, który jest wszystkim. On zabezpieczy twój los. „Choćbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną” – powtarzaj sobie te słowa, kiedy po ludzku już nie masz siły. Kiedy nie możesz ruszyć dalej, porzucić lęki. Z odwagą próbuj, małymi kroczkami iść za Panem. Swoje wysiłki, troski możesz złożyć na Niego. W dzisiejszym świecie przepełnionym niepewnością i swego rodzaju lękiem, nie wiele mówi się na temat ufności, zaufania i to nie tylko w stosunku do ludzi, ale nade wszystko w relacji Bóg-człowiek. Do św. Tereski Pan powiedział: "czyń co możesz i zdaj się na Mnie-nie martwiąc się o nic". Na ile dzisiaj stać Cię, by tak całkowicie z zamkniętymi oczyma rzucić się z ufnością w ramiona Ojca? Panie Jezu, niech Twoje Słowa przeprowadzą mnie przez życie, będą dla mnie drogowskazem i polisą na wieczność. Zrób z moim życiem wszystko co jest zgodne z Twoja wolą we właściwym czasie i właściwy sposób. Amen!


Wtorek 12 czerwca

 

„Wy jesteście solą ziemi…Wy jesteście światłem świata.”

 

Czy nadaję smak memu życiu? Czy jestem świadkiem Jezusa w świecie? Czy raczej moje życie staje się powoli bezużyteczne, zwietrzałe? Czy jestem światłem odbijającym Prawdziwe Światło, czy raczej skupiam uwagę na sobie? Czym „kwitnie” moje życie? Kiedy światło blednie czy znika, przestajemy widzieć wyraźnie świat wokół nas. W ciemności może nas ogarnąć lęk i poczucie zagrożenia. We współczesnym świecie wielu żyje tak, jakby Bóg nie istniał. Być solą ziemi to być wyrazistym dla świata, dla Chrystusa. Inni, widząc nas, powinni dostrzec światło. Nasze ciała są przecież świątyniami Ducha Świętego! Powinniśmy o to dbać i, jak mówi św. Paweł, „unikać wszystkiego, co ma choćby pozór zła”, omijać ciemne zakamarki. Największe źródło nieszczęścia wynika ze złudzenia, iż można znaleźć życie z pominięciem Boga. „Zapalmy więc jego światło i sprawmy to, aby ci, którzy siedzą w ciemnościach, przestali błądzić. Nie mów mi: mam żonę, mam dzieci, zarządzam domem, więc nie mogę tego wypełnić. Albowiem chociażbyś nic z tego nie miał, a był gnuśny, to wszystko utracisz; i znowu - chociażbyś to wszystko miał na swojej głowie, jeśli będziesz gorliwy, będziesz jaśniał cnotą. Jedna bowiem jest rzecz, o którą się pytamy; jest nią staranie o umysł szlachetny. I ani wiek, ani ubóstwo, ani bogactwo, ani nawał zatrudnień, ani żadna inna rzecz nie będą mogły stać się przeszkodą. Bo i starzy i młodzi, i tacy, którzy żony mieli, którzy dzieci wychowali, którzy rzemiosłem się trudnili, którzy pełnili służbę wojskową - wszystkie przykazania wypełniali” (Jan Chryzostom, Komentarz do Ewangelii św. Mateusza 43,5).


Poniedziałek 11 czerwca

 

„Idźcie i głoście. Bliskie już jest królestwo niebieskie…”

 

Czy słyszałeś kiedyś głos Pana, który przez pragnienie, niepokój, zaprosił cię do bardziej bezpośredniego pójścia za Nim? Zapytaj Jezusa, czego chce od Ciebie i bądź odważny! Przed każdym powołaniem i za każdym powołaniem do kapłaństwa lub życia konsekrowanego stoi zawsze czyjaś mocna i intensywna modlitwa. Dlatego Jezus powiedział: "Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na swoje żniwo" (Mt 9, 38).Czy modlisz się za kapłanów? Czy doceniasz ich posługę? Czy może widzisz tylko ich ułomności i wady? Wszyscy (również osoby świeckie) jesteśmy posłani, aby dzielić się swoja wiarą, cieszyć się nią, aby do swojej wiary w sposób radosny i twórczy przekonywać innych. Świat wciąż potrzebuje autentycznych świadków, którzy potrafiliby wyznać prawdę o Bogu, który jest miłością. Być apostołem Chrystusa, to iść Jego śladami w posługiwaniu na rzecz tych, którzy jeszcze nie znają Boga. Jezus zachęca również ciebie i mnie do bycia apostołem, do głoszenia Ewangelii. Każdy chrześcijanin, na mocy chrztu i bierzmowania, jest przez Boga wezwany do misji głoszenia Ewangelii innym ludziom. To jest nasz chleb powszedni, to jest nasza codzienność. To jest nasz najbardziej zwyczajny i oczywisty sposób życia i codziennego postępowania. To jest wreszcie główny motyw i powód, dla którego w ogóle wychodzimy na spotkanie drugiego człowieka. Czy nie wstydzisz się mówić o Bogu? Czy dbasz również o zbawienie swoich bliskich –męża, żony, dzieci? Czy swoim życiem dajesz żywy przykład bycia świadkiem Jezusa? Panie przymnóż nam wiary, abyśmy zawsze z odwagą głosili Twoja bezgraniczną miłość. Dziękujemy Ci Jezu za apostołów - pierwszych pasterzy Kościoła oraz za naszych Księży - ich następców. Niech Kapłani zawsze z odwagą, gorliwością i miłością głoszą Twoją naukę. Bądź z Nimi i z Nami każdego dnia.


Niedziela 10 czerwca

„Odpowiedział im: "Któż jest moją matką i którzy są moimi braćmi?" I spoglądając na siedzących dokoła Niego, rzekł: "Oto moja matka i moi bracia. Bo kto pełni wolę Bożą, ten jest Mi bratem, siostrą i matką".

W biegu dnia nie zadajemy sobie ważnych pytań. Nie myślimy nad sensem oddychania, nad wieloma udogodnieniami naszego organizmu, dzięki którym, możemy się przemieszać, wykonywać najprostsze czynności wokół siebie. Podobnie ma się sprawa z modlitwą, którą praktykujemy codziennie. Można się przyzwyczaić do pewnych form modlitwy, gestów, ale bez głębszej refleksji: ale po co jest to wszystko? Po co właściwie się modlę? Tylko po to, by „zapłacić” Panu Bogu za Jego przychylność w sprawie, którą noszę, z którą nie potrafię sobie poradzić? Może tak to działa, że muszę długo prosić o rozwiązanie trudnej sprawy w rodzinie, o powrót kogoś do jedności, o przezwyciężenie nałogu… Tak, ta wytrwałość w proszeniu ma ogromny sens. Ale czy to wyczerpuje sens modlitwy? Przeczuwamy, że nie. Bo z pewnością wielu chodziło i chodzi za Jezusem dla korzyści doczesnych, żeby jakoś nie odstawać od normy, żeby załatwić sobie spokojne życie, bez większych problemów, chorób. Tak, Jezus może to spełnić, ale Jemu zależy o wiele bardziej na tym, kim jesteśmy niż na tym, co mamy dostać. Bo czy mam w sobie taki niepokój serca z powodu szukania odpowiedzi na pytanie: jaka jest wola Boża względem mojego życia? Co mam robić w najbliższym czasie, aby być bardziej podobnym do Jezusa? Albo czego mam zaniechać, bo to przeszkadza innym we mnie? Na modlitwie ma się ukazać w pełni moje serce, najgłębsze pragnienia, postawy i motywacje moich słów i czynów, aby je poddawać naświetlaniu Słowa Bożego, aby doświadczyć cudownej przemiany na bazie serca, myśli, czynów i emocji. Ta przemiana może być efektem odkrycia własnej tożsamości jako brata bądź siostry Jezusa. Zobaczyć na modlitwie jak Jezus patrzy na mnie z miłością… to będzie wspaniały dar, który odkryję dzięki postawie otwartości na wolę Bożą. Każdemu na wyjątkowy sposób może być dana ta łaska. Duchu Święty, prowadź nas po głębinach modlitwy, aby nasza szara codzienność była prześwietlona blaskiem wieczności, promieniami miłości Boga Ojca, który chce nas szczęśliwych, radosnych we wspólnocie braci i sióstr Jezusa!