<< Kwiecień 2018 >> 
 Pn  Wt  Śr  Cz  Pt  So  N 
      
  2  3  4  7
  91011
16171821
2324252728
30      

Codzienne rozważania (Marek Hawryluk, Paulina Pawlak, Renata Chyży)

Poniedziałek 23 kwietnia

 

„Ten, kto miłuje swoje życie, traci je, a kto nienawidzi swego życia na tym świecie, zachowa je na życie wieczne. A kto by chciał Mi służyć, niech idzie za Mną, a gdzie Ja jestem, tam będzie i mój sługa. A jeśli ktoś Mi służy, uczci go mój Ojciec".

Każde życie jest darem od Boga. W sposób niezasłużony otrzymaliśmy ciało i duszę, byśmy upodobnili się w miłości do Boga, który ma „instrukcję obsługi” naszego życia. Być może nie od razu przyjmujemy takie słowa, które są zaczerpnięte z Janowej ewangelii, bo stawiają nas przed decyzją wyboru sposobu bycia w tym świecie. Z jednej strony uczestniczymy w normalnym biegu życia, kiedy załatwiamy mnóstwo spraw w domu, w urzędach, w pracy, na studiach i kręcimy się wokół tego, jak się dobrze urządzić. Zwykle przy takim pędzie nie zadajemy sobie pytań: „ale po co to wszystko? Jaki sens ma ta ciągła gonitwa, skoro życie ucieka przez palce, a ślady upływającego czasu można dostrzec w obolałych kościach albo stojąc przed lustrem?”. Czy gdzieś w głębi naszego „ja” nie wznosi się tęsknota, by zatrzymać choć na chwilę ten czas, tę młodość, czasem beztroskę, czułą opiekę rodzicielską? A jednak nie możemy się zatrzymać w pielęgnowaniu wspomnień ani w zamartwianiu się przyszłością, bo choć mamy na nią realny wpływ przez konsekwencje naszych myśli, uczuć i decyzji, to nie możemy bardziej zajmować się tym, co jeszcze nie przyszło niż tym, co właśnie dzieje się teraz, w tej chwili, w której jest Bóg. On przedstawia się nam najprościej i najmocniej w słowach: „Ja jestem”. Jezus jest cały czas w twoim życiu, cokolwiek się dzieje, On nad tym panuje. Dlatego tak mocno zachęca każdego z nas, by nie bać się tracić życia dla Niego, iść za Nim, by odnaleźć szczęście właśnie w tym oddaniu swego życia w ofierze. Trzeba zadać sobie pytanie: Czy to, co robię obecnie, jest najpierw służbą Jezusowi i bliźniemu, czy samemu sobie? Ile wkładam swojej miłości w drobne czynności w domu, czy we wspólnocie, aby budować piękne więzi między sobą? Święty Wojciech, Patron Polski, pokazał nam jak można spalać się dla dobra wielu, oddać życie w pełnionej misji i zwyciężyć pomimo ludzkiej porażki, a właściwe ciągu porażek. Duchu Święty, pozwól nam doświadczyć mocy życia Bożego w sytuacjach, gdy po ludzku przegrywamy, tracimy na uznaniu, kiedy nasze plany zawodzą i czujemy się bezsilni. Właśnie przyzywamy Twojej obecności do tych naszych kryzysów, niedomagania w wielu wymiarach. „Bez Twojego tchnienia, cóż jest wśród stworzenia, jedno cierń i nędze”.


Niedziela 22 kwietnia


„Mam także inne owce, które nie są z tej zagrody. I te muszę przyprowadzić, i będą słuchać głosu mego, i nastanie jedna owczarnia, jeden pasterz.”


„Pan moim Pasterzem, niczego mi nie braknie” – śmiało możemy tak powiedzieć, kiedy idziemy za Jezusem, bo faktycznie kiedy Pan nas prowadzi, to nawet, kiedy przychodzą trudności, z Nim możemy przezwyciężyć wszystko. Kościół, wspólnota, stanowią dla nas drugi, a dla niektórych dopiero pierwszy prawdziwy, dom. W Jezusie mamy wszystko, czego potrzeba do pełni szczęścia, nawet materialnie mając niewiele. Ale dzisiaj Jezus zwraca uwagę na to, że jeszcze nie wszyscy nasi bracia i siostry do tego domu wrócili, że przy stole Pańskim jest jeszcze wiele pustych miejsc, które na nich czekają. Czy nie jest czasem tak, że gdy w naszym zasięgu pojawia się osoba deklarująca, że jest ateistą, albo „wierzącym – niepraktykującym”, to wrzucamy ją do szufladki z napisem „obcy” i uznajemy, że to jej/jego sprawa? Jezus mówi, że owce, które musi przyprowdzić będą słuchać Jego głosu. Czy pamiętamy o tym, że przecież to nas Jezus wzywa do tego, byśmy byli Jego ustami. To właśnie nam wczoraj, dzisiaj i jutro daje swoje Słowo, byśmy je nieśli dalej. Nie chodzi o to, byśmy swoją wiarą „atakowali” tych, którym jej brakuje, o to, byśmy mieli odwagę być głosem Jezusa. To, czy swoim życiem damy świadectwo koledze z pracy ma znaczenie. Nie musimy mówić komuś jak ma żyć. Ale jesteśmy wezwani do tego, by pokazywać swoją wiarą, że Jezus mówi jak najpełniej żyć. Panie, przymnóż nam wiary i odwagi do głoszenia Twojego Słowa. 


Sobota 21 kwietnia


"Panie, do kogo pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. A my uwierzyliśmy i poznaliśmy, że Ty jesteś Świętym Bożym".


Gdybyśmy dzisiaj usłyszeli pytanie, które Jezus zadał uczniom, jak byśmy na nie odpowiedzieli? „Czy i wy chcecie odejść?” Każdy z nas potrzebuje poczucia bezpieczeństwa, przekonania, że mamy jakąś wyższą władzę nad sobą, że ktoś bierze za nas odpowiedzialność. W każdym z nas jest wciąż cząstka dziecka potrzebującego rodzicielskiej opieki i troski. Słysząc odpowiedź Piotra może nam się w pierwszej chwili wydawać, że uczniowie Jezusa trwają przy Nim, bo znaleźli u Jego boku jakiś „punkt zaczepienia”, azyl. Ale czy przy Jezusie naprawdę było im dobrze…? Dalsze słowa Piotra pokazują, że dotknął już tajemnicy tego, po co Jezus przyszedł na świat. Uczniom nie zawsze było przy Jezusie łatwo i przyjemnie, ale trzymało ich przy Nim coś więcej – odkryli, że On jeden ma słowa życia wiecznego. Nie chodzi więc już tylko o znalezienie bezpiecznego miejsca, ale o dotarcie do sensu istnienia - czyli zrozumienia, że tylko w Jezusie jest nasze zbawienie. Przypatrzmy się dzisiaj naszej wierze, czy jest ona znalezieniem ciepłego kąta, chowaniem się w Bogu, czy przepełnia ją miłość do Chrystusa, która pozwala nam przechodzić ponad „ja” i mimo, że czasem jest trudno – żyć na chwałę Boga? Wiara nie jest kolorową bajką. Jest wręcz czasem niewygodna – kiedy czynimy znak krzyża przed jedzeniem w restauracji, wśród ludzi dziwnie na nas patrzących, kiedy pościmy i odmawiamy alkoholu wśród drwiących z niepijących, kiedy musimy wybierać pomiędzy dobrze płatną, ale nieetyczną pracą, a sumieniem. Głębia wiary nie pociąga nas do tego, by nam było wygodnie, ale by „prześwitywał” przez nas Bóg, abyśmy w pełni oddali Bogu nasze życie. Poprzez akt zawierzenia „Jezu, Ty się tym zajmij” oddajmy dziś Bogu chwałę powierzając każdą naszą sprawę. Chwała Tobie Panie. 


Piątek 20 kwietnia

"Rzekł do nich Jezus: "Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam (...)"

Jezus poprzez słowa dzisiejszej Ewangelii ukazuje nam nie tylko jedyne źródło życia wiecznego, jakie stanowią Ciało i Krew Chrystusa. Jezus dzisiaj kolejny raz używa słowa "zaprawdę" - to ujmujące, że tak wiele razy Jezus przemawiając do nas przypomina, że to On jest Drogą, Prawdą i Życiem. Z pewnością Żydzi słuchający Jezusa, który mówi im, że da im swoje ciało do jedzenia, mają - delikatnie mówiąc - mętlik w głowie. Tak jak my dzisiaj, oni wtedy wielu rzeczy nie rozumieli. Jednak "nie tak widzi człowiek, jak widzi Bóg". Ewangelia jest żywa i aktualna także dzisiaj dla nas, kiedy nie potrafimy dostrzec sensu cierpienia po stracie dziecka, kiedy dotyka nas choroba, kiedy wezwanie do służby kapłańskiej rodzi się w sercu chłopaka, który od zawsze był przekonany, że założy rodzinę... nie musimy rozumieć. To bardzo trudne umieć z tego "zrezygnować", odpuścić analizowanie tego, co jest poza zasięgiem ludzkiego umysłu. Zaufanie... tylko i aż tyle. Właśnie tego potrzebujemy - oddania Bogu naszych spraw, by wyzwolić się z niepokoju o jutro. Przemieniaj nasze serca na wzrór Twoich i ucz nas życia w prawdzie. Panie, Ty, który jesteś Prawdą Jedyną, wyzwalaj nas z nas samych, z naszego grzechu. 


Czwartek 19 kwietnia

"Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. (...) Chlebem, który Ja dam, jest moje Ciało, wydane za życie świata".


W pogoni dzisiejszego świata zbyt często umyka nam fakt, że każdego dnia mamy możliwość, by zasiadać do stołu z Królem wszechświata. Msza święta nie jest tylko pobożnym obrządkiem, ale czasem najważniejszego dla nas spotkania. Czy na co dzień mamy czas, by choć chwilkę się nad tym zastanowić? Szukamy, biegamy, a tymczasem Ktoś kładzie przed nami samego siebie, a kiedy grzęźniemy w grzechach, daje się przybić do krzyża, by nas ratować. Kiedy odwiedzamy ukochaną babcię, nie sposób nie spróbować jej popisowych wypieków. A dlaczego tak często idziemy na ucztę do Boga i spędzamy ją gdzieś za filarem, nie zbliżając się do stołu, na którym On oddaje nam siebie...? Próbując zaspokoić głód miłości i radości życia zapychamy się byle czym, a może właśnie teraz jest dobry moment, by porachować swoje sumienie, oczyścić się i w końcu poczuć apetyt na życie w pełni? A siłę do takiego życia daje jedynie Chleb Żywy. Jezu, bądź uwielbiony w sakramencie Eucharystii. Panie, daj nam łaskę pragnienia jedności z Tobą w Komunii Świętej. 


Środa 18 kwietnia

"(...) tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę (...) To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne."


Są dni, kiedy zaczyna brakować sił, by znów powstawać z kolan i lizać rany po kolejnym upadku. Są momenty, w których nie umiemy doliczyć do siedemdziesięciu siedmiu, bo to dla nas o wiele za dużo. Jest też w naszym życiu wiele tych dobrych chwil, pełnych wdzięczności i radości życia. Niezależnie od tego, w jakim stanie aktualnie się znajdujemy, ważne, żebyśmy pamiętali o tym, że Jezus chce nam w tym towarzyszyć. Czy jesteśmy pocieszanym, czy akurat pocieszającym, czy pomagającym, czy wyciągającym rękę po pomoc, czy pełnym łaski uświęcającej, czy robiącym dopiero rachunek sumienia - Jezus chce dla każdego z nas życia wiecznego. Może utknęliśmy w jakimś czarnym punkcie i nie wiemy w którą stronę wykonać jakikolwiek krok... nie bójmy się wołać do Boga. On jest, i nikogo, kto do Niego przychodzi - nie odrzuci. Pośród codziennych spraw, pośród mody na bycie najlepszym, na pełnię sukcesu, nie zapominajmy o tym, że nasza słabość jest naszą siłą, bo doskonali ją sam Bóg. Niech modlitwa "Jezu, Ty się tym zajmij" będzie naszym płynącym z głębi serca zawierzeniem się Jezusowi. 


Wtorek 17 kwietnia


„(…) dopiero Ojciec mój daje wam prawdziwy chleb z nieba. Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu”.


Głód samotności, głód wiary w siebie, głód poczucia własnej wartości, głód powodzenia, uznania w oczach drugiego człowieka, głód miłości… tak dobrze to znamy. Głód często tak silny, że przesłania nam jasność umysłu, zatraca serce, aż zaczynamy na oślep zapychać się pustymi kaloriami – przelotnymi, jeszcze bardziej wyniszczającymi nas związkami, alkoholem, pornografią, udawaniem kogoś innego, narkotykami, życiem ludzi z ekranu… Jednak głód nie ustępuje – wręcz przeciwnie – łaknienie staje się tak wielkie, że zaczynamy się zastanawiać, czy nie umrzemy z tego głodu. Głód Boga. Jedynie w Nim możemy znaleźć wartości, które odżywią nasze serca, nasz umysł, ciało, ducha. W Bogu jest to wypełnienie, którego często tak rozpaczliwie szukamy w innych ludziach, w rzeczach, w używkach. Nie marnujmy ani jednego dnia na uciekanie od życia, na szukanie zastępników. Oddajmy się Bogu, by przenikał nas całych, byśmy Nim nasyceni mogli w końcu każdą komórką naszego ciała żyć na maksa. Jezu, największa Miłości, bądź uwielbiony w życiu, do którego dzisiaj nas obudziłeś. Dzięki Ci za to, że zawsze Jesteś, że Ty jedyny nigdy nie zawodzisz. 


Poniedziałek 16 kwietnia

„Oni zaś rzekli do Niego: "Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boga?" Jezus, odpowiadając, rzekł do nich: "Na tym polega dzieło Boga, abyście wierzyli w Tego, którego On posłał".


Czasami zastanawiamy się, jak przełożyć naszą wiarę na życie codzienne, co robić, aby wyznawanie naszej wiary ustami zamieniać w czyn. Często mylnie sądzimy, że aby oddawać chwałę Bogu, potrzeba jakichś wielkich czynów, które są poza naszym zasięgiem. Bycie świętym przypisujemy tym, których znamy z obrazków, ale daleka wydaje nam się wizja nas samych, jako świętych. Poprzez słowa czytanej dzisiaj Ewangelii Jezus wprost mówi nam na czym polega czynienie dzieł Boga – to głęboka wiara w Jezusa. Nie wiara jako pusta deklaracja, że jestem katolikiem. Nie wiara w to, że istnieje Jezus, który zstąpił na ziemię. Musimy pójść o krok dalej – uwierzyć w Jezusa tak, jak wierzymy w przyjaciela, któremu mówimy: „Dasz radę, wierzę w ciebie”. Nie mówimy mu wtedy „wierzę, że jesteś, bo przecież przede mną stoisz”. Gdy jednoczymy się z kimś mówiąc, że w niego wierzymy, oznacza to dla nas coś więcej – wyrażamy uznanie dla czyjejś osoby i głębokie przekonanie, że jest w stanie dokonać czegoś wyjątkowego. Jeżeli uwierzymy w Jezusa, w Jego wszechmoc, w jego dobro i miłość do nas, On będzie nas prowadził, będzie pokazywał nam, jak razem z Nim możemy dokonywać dzieł Bożych w naszym codziennym życiu poprzez drobne gesty miłości wobec drugiego człowieka. We wszystkich naszych dziełach niech Pan będzie uwielbiony. W Piśmie Świętym jest napisane, że „kto szuka, znajduje”. Ufajmy temu Słowu i wypełniajmy prośbę, jaką skierował do nas Jan Paweł II: „Zanim stąd odejdę proszę was, abyście nigdy nie zwątpili i nie znużyli się, i nie zniechęcili (…)”. 


Niedziela 15 kwietnia

„Czemu jesteście zmieszani i dlaczego wątpliwości budzą się w waszych sercach?”

Pomyśl nad swoim życiem…Dlaczego często „kręcisz się” wokół problemu, który masz szukając rozwiązania? Dlaczego miesza ci się dobro ze złem? Czemu nie jesteś pewien co zrobić i często nie robisz nic. Dlaczego jeden problem pociąga za sobą drugi i sytuacja wymyka się spod kontroli? Jezus się ciebie pyta „czemu jesteś zmieszany”, masz wątpliwości w sercu, zamiast przyjąć Jezusa Zmartwychwstałego? Zamiast uwierzyć, że tylko On jest Panem i Zbawicielem. Czas poświęcony na rozwiązywaniu w sposób ludzki problemów spożytkuj na uwielbienie Jezusa. On tu jest, stoi jak przed Apostołami i mówi do ciebie „nie lękaj się”! Uwierz całym sobą, że Jesus Zmartwychwstał, że jest silniejszy niż twoje problemy, że tylko z Nim twoje życie będzie miało sens. On chce być blisko ciebie. Przez swoje rany Bóg zbliża się do twojego cierpienia, twojego niedostatku, lęku, ciemności. Pokazuje ci, że On jest i jest obecny właśnie w tych miejscach, które bolą. Pokazuje ci, że również ty będziesz żyć. Cokolwiek się teraz dzieje, będziesz żyć jeśli będziesz z Jezusem. Panie, Ty widzisz ile w moim sercu jest rozterek. Daj mi dotknąć prawdy o Tobie bym doświadczył ufności i spokoju.


Sobota 14 kwietnia

„To Ja jestem, nie bójcie się”

„Nie lękaj się!”. To zdanie pada 365 razy w Biblii. Tak jakby Pan Bóg chciał nam to mówić każdego dnia. Gdy pozwolimy Jezusowi działać to nagle wiele rzeczy staje się niesamowicie proste. Rozwiązania, które przychodzą mogą nawet czasem szokować. Tylko wcześniej potrzeba tej odwagi, by pozwolić Mu działać. By dokonać właściwego wyboru, by przezwyciężyć strach. Chodzenie po jeziorze niepowodzeń i porażek jest możliwie, ale tylko z Jezusem. Bez Niego bowiem toniemy przy każdym choćby najmniejszym podmuchu wiatru, który rujnuje nasze życie. Popadamy wtedy często w ludzką beznadzieję, w rozpacz. Jezus uczy nas, że jeśli wierzymy w Jego moc to wszystko jest możliwe, nawet „chodzenie po jeziorze… " Zaproś Jezusa do swojego życia. Przeżyjesz przygodę, której nigdy byś sobie nie zaplanował. Nie ma w tej wyprawie gwarancji, że wszystko będzie, jak w bajce, że nie zaczniesz tonąć w problemach. Masz jednak zapewnienie, że Jezus w każdym momencie wyciągnie rękę i chwyci Cię. Niektórzy pomyślą, że idąc z Bogiem trzeba coś stracić, może nawet wszystko poświęcić. To czysto ludzkie myślenie. Bóg zawsze zaoferuje więcej. On nie da się prześcignąć w obdarowywaniu. Na ile ufasz Jezusowi, a na ile sam sobie? Czy w sytuacjach beznadziejnych popadasz w rozpacz, czy oddajesz je w ręce Najwyższego? Czy wierzysz, że Jezus może cię wyciągnąć z największych opresji, jeśli tylko Mu zaufasz?


Piątek 13 kwietnia

„Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to dla tak wielu…”

 

Być może wydaje ci się, że posiadasz niewiele, że nie masz się czym podzielić z innymi. Spójrz na chłopca z dzisiejszej Ewangelii. Miał tylko pięć chlebów i dwie ryby, to tyle ile potrzebował dla siebie. Jednak dzięki temu, iż oddał w ręce Jezusa to co miał, Jezus sprawił, że wystarczyło również dla innych. Pomyśl co możesz dać innym od siebie... Poproś Jezusa o dar szczodrości i umiejętności dzielenia się z innymi. Czasem wydaje Ci się, że nie masz siły dawać dobra, radości, bezpieczeństwa nawet sobie, a co dopiero innym. Współczesny świat jest pełen stresorów. Zbyt dużo ludzi goni za pieniędzmi, dobrami materialnymi, szczęściem, zaspokojeniem swoich żądz i marzeń. W pewnym momencie zapominają po co właściwie tak gnają i się wypalają. Kiedy potrafisz dzielić się z innymi nie cierpiąc i nie wypalając się, możesz spodziewać się, że to do Ciebie wróci. Sposobów na poprawę własnego samopoczucia jest cała masa, ale chyba żaden nie jest tak trwały i mocny jak pomoc innym ludziom. Nawet kiedy sami zmagamy się z własnymi problemami, możemy myśleć o innych i dawać coś od siebie. To uczucie, jakie mamy w sobie gdy udzielimy komuś pomocy jest naprawdę bezcenne. Pomoc innym to z pewnością jeden z najwspanialszych sekretów szczęścia - bo korzysta z niego zarówno dawca jak i biorca. Jeżeli naprawdę pragniesz być szczęśliwy, zastanów się co możesz dzisiaj zrobić dla drugiej osoby i... zrób to!

Czwartek 12 kwietnia

„Kto pochodzi z wysoka, panuje nad wszystkim, a kto z ziemi pochodzi, należy do ziemi i po ziemsku przemawia…”

 

Prawdziwą miłość i wolność będziesz miał jedynie w relacji z Bogiem. On panuje nad wszystkim, ale nigdy nie narzuca nam swojej woli. Wszystko co wydarzyło się i jeszcze się stanie, jest tylko propozycją, zaproszeniem z Jego strony. On nie stawia żadnych warunków – Jego miłość jest bezwarunkowa. Im bardziej człowiek uwierzy w to, że Bóg go kocha i akceptuje, tym bardziej staje się wolny. „Kto z ziemi pochodzi…po ziemsku przemawia…” Tylko Bóg jest doskonały, człowiek w swej ułomności często popełnia wiele błędów, grzechów. Największym nieszczęściem jest, kiedy człowiek zamieni się rolami z Bogiem. Kiedy żyje tak, jakby od niego samego wszystko zależało, jakby sobie wszystko zawdzięczał. Przecież wszystko, co posiadasz pochodzi od Boga, twoje życie, praca, zdrowie, bliscy. Kogo lub co stawiasz na pierwszym miejscu? Czy zawsze jest ono przeznaczone dla Boga? Zdarza się, że człowiek w poszukiwaniu bliskich relacji, poczucia akceptacji, miłości – szuka jej za wszelką cenę i kosztem siebie samego. Bywają relacje międzyludzkie, w których panuje jakiś stopień zniewolenia. Nie oddawaj się w niewolę żadnemu człowiekowi, bo zniewolenie to nie jest miłość! Nikt nie może nas zniewolić, choćby miał nad nami przewagę. Jesteśmy stworzeni do miłości, opartej na wolności i prawdzie. Jak wyglądają twoje relacje międzyludzkie? Czy nie tkwisz w toksycznych relacjach, lub sam ich nie tworzysz? Czy nie zniewalasz sam siebie poprzez np. oddawanie się w niewolę opiniom ludzkim, chęci dorównania im za wszelka cenę, potrzeby bycia lepszym od innych? „Wy zatem, bracia, powołani zostaliście do wolności! Tylko nie bierzcie tej wolności jako zachęty do hołdowania ciału, wręcz przeciwnie, miłością ożywieni służcie sobie wzajemnie. Bo całe Prawo wypełnia się w tym jednym nakazie: Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego" (Ga 5, 13-14). Dzięki wierze w nieskończoną miłość Boga człowiek staje się wolny wobec drugiego człowieka i siebie samego.

Środa 11 kwietnia

 

„Każdy bowiem, kto źle czyni nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby jego uczynki nie zostały ujawnione. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła…”

 

Otrzymałeś od Boga wielki dar - duszę. Jest ona pierwiastkiem samego Boga, Jego maleńką cząstką. Bóg uczynił ją najpiękniejszą częścią człowieka. W tobie jest już życie Boga. Czy przyjmujesz ten niepojęty dar, czy go odrzucasz? Można otrzymać wspaniały prezent, a nawet go nie rozpakować! Można zachwycić się na początku, a potem odłożyć gdzieś na półkę i zapomnieć. Można też świadomie go zniszczyć. Nie wystarczy powiedzieć: Tak, wierzę w Jezusa Chrystusa, a potem dalej prowadzić swoje stare życie. Wierzyć oznacza słuchać, przyjmować naukę i starać się ją realizować w swoim życiu. Wierzyć oznacza żyć w zgodzie z Jezusem, w Jego świetle. Oznacza przyjąć bez lęku światło, jakie wnosi Jezus w ciemności twoich słabości, w twoim cierpieniu, wysiłku, trudzie. To nie jest wybór łatwiejszego życia. To wybór trudu, wysiłku, walki. To decyzja na ciągłą pracę nad sobą. Perspektywą jest życia wieczne. Czy dążysz do przemiany swojej duszy w Jezusową? Co zrobiłeś wczoraj, lub co zrobisz dziś, aby ktoś patrząc na ciebie powiedział…”to jest Boży człowiek…!”. Pomyśl nad małymi krokami, które możesz codziennie wykonać. Może będą to drobne gesty bezinteresownej pomocy, może troska o kogoś słabszego, bezbronnego, może puszczenie w niepamięć jakiejś krzywdy, którą doznałeś, może zwykły uśmiech. Pamiętaj nawet „kropla drąży skałę”. Nawet małe, drobne gesty, uczynki powtarzane codziennie zaprowadzą cię do światła, którym jest Jezus Chrystus.


Wtorek 10 kwietnia

„Trzeba wam się powtórnie narodzić…”

 

Narodzić się ponownie to znaczy stać się na nowo dzieckiem Boga. Gdy narodzisz się na nowo, będziesz szedł tam, gdzie Pan Cię poprowadzi. Nie będziesz się bał, bo On jest z Tobą. Zaczniesz słyszeć Słowa Pana w Twoich myślach. Jeśli należysz do Chrystusa, twoje myśli są z Nim. Jemu poświęcisz wszystko, co masz. Zapragniesz stać się do Niego podobny, czynić Jego wolę. Będziesz pytał:” co zrobiłby Jezus na moim miejscu”? Zwrot „narodzić się ponownie” oznacza, że między Bogiem a osobą, która tego doświadcza, tworzy się nowa więź. Czy nie wstydzisz się swojej wiary? Czy przyznajesz się do niej każdego dnia publicznie? Czy nie boisz się powiedzieć Jezusowi ,,tak”? Co robisz, by narodzić się na nowo? Uwierz, nawróć się i ogłoś, że Jezus jest Panem. Teraz możesz odmówić modlitwę zawierzenia czyli wyznania Jezusa jako Pana i Zbawiciela, jednak najpełniej zawierzasz swoje życie gdy przyjmujesz Komunię Św. i tam się oddajesz Jezusowi. "Jeżeli więc ustami swoimi wyznasz, że Jezus jest Panem i w sercu swoim uwierzysz, że Bóg wskrzesił Go z martwych - osiągniesz zbawienie" (Rz 10,9).


Poniedziałek 9 kwietnia

 

„Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego.”

 

Bóg mówi do każdego z nas, tak jak wtedy do Maryi: „nie bój się..”. Agnieszko, Moniko, Adamie, Tomku, Beato…nie bój się!. Cokolwiek Bóg nam zaplanował, do czegokolwiek powołał, chce, abyśmy Mu ufali i pozwolili się poprowadzić. On uwolni nas od lęku, doda siły. Najczęściej sami sobie stawiamy granice, które uważamy za niemożliwe do przekroczenia. Tymczasem Bóg ma dla nas taką samą odpowiedź, jakiej udzielił Maryi przez Anioła Gabriela: „Nie ma dla Mnie nic niemożliwego!”. Bóg może wszystko, ale nic nie musi. Być może jesteś teraz w sytuacji, która wydaje Ci się bez wyjścia patrząc na nią po ludzku. Może szukasz rozwiązania i każde wydaje się złe. Może po prostu brakuje Ci sił, aby coś zmienić i tkwisz w czymś co jest złe, grzeszne… Jaką przyjmujesz postawę, gdy sytuacja wydaje się bez wyjścia? Czy i jak modlisz się o cud? Czy oddajesz Bogu swoje trudności? Niech dzisiejsza Ewangelia będzie dla ciebie obietnicą, że Bóg może wszystko, z Nim wszystko jest możliwe. Musisz Mu zaufać i oddać swoje trudności. Być może rozwiązanie sytuacji będzie zupełnie inne niż ty je sobie wymyśliłeś, być może Bóg ma inny plan na twoje życie. On daje to, co najlepsze dla ciebie we właściwym czasie. "Jezus spojrzał na nich i rzekł: U ludzi to niemożliwe, ale nie u Boga; bo u Boga wszystko jest możliwe."(Mk 10;27).